Wczoraj wieczorem natrafiłem na szerszy opis tego zdarzenia na NOIZZ.pl. Oprócz zrzutu ekranu niewielkich rozmiarów z wypowiedzią użytkownika Reddita, nie znalazłem żadnych konkretnych informacji na potwierdzenie tej historii, więc od razu rozpocząłem małe dochodzenie, by poznać wszystkie fakty. Odnalezienie wątku na Reddicie nie zajęło mi wiele czasu i wyglądało na to, że całość się zgadza. Niejaki King-Salamander spędził 5-10 dni (dokładnie nie pamięta) na ciągłym oglądaniu serialu, po czym trzymał wiadomość od Netflixa z pytaniem, czy wszystko w porządku, z powodu zauważenia nietypowej aktywności na koncie, czym z pewnością jest taki trwający około tygodnia seans.

Netflix zaniepokoił się zmianą zachowań jednego z widzów?

Zaznaczył też, że walczył z depresją, a całe zdarzenie miało miejsce ponad 3 lata temu. Z tego powodu nie jest w stanie pokazać samego e-maila, ponieważ nie ma już dostępu do skrzynki pocztowej, którą dysponował będąc studentem. Wspomniał jednak, jak wiele znaczyła ta wiadomość dla nie w tamtym trudnym dla niego okresie – to, że zainteresował się nim ktoś nieznajomy naprawdę podniosło go na duchu.

Problem leży w tym, że Netflix nie miał prawa wysłać takiej wiadomości. Obserwacja i analiza zachowań użytkowników w serwisie jest jawna, ale zbierane dane nie mogą posłużyć do tak bezpośredniego kontaktu, o jakim wspomniał użytkownik Reddita. Nieufny w całą historię okazał się wcześniej dziennikarz z francetvinfo, który wysłał zapytanie do Netflixa o całą sprawę i otrzymał jednoznaczną odpowiedź: nic takiego nie miało miejsca.

Zapytałem Netfliksa o stanowisko w tej sprawie

Jako, że cała sytuacja stawała się coraz bardziej pogmatwana i coraz bardziej niewiarygodna, zdecydowałem że skontaktuję się z Netflixem i zadam takie samo pytanie – tak by nie mieć żadnych wątpliwości. Oto odpowiedź, jaką dostałem:

Netflix does not proactively reach out to members to check-in on them based on their viewing habits. We do occasionally send emails to our members to share recommendations of titles they may enjoy.

Niezależnie więc od tego, czy obejrzycie setkę filmów jeden po drugim, czy dacie radę zobaczyć (wyświetlić) trzy najdłuższe seriale dostępne w Netflix, nikt nie skontaktuje się z Wami zadając pytanie o Wasze samopoczucie. Z jednej strony jest to brutalna prawda, której nie chcielibyśmy usłyszeć, bo być może wolelibyśmy, by tak wielka korporacja jak Netflix faktycznie wyraziła zaniepokojenie czyimś zdrowiem i bezpośrednio się z nim skontaktowała, ale biorąc pod uwagę naszą prywatność oraz liczbę użytkowników serwisu, trudno się dziwić temu, że Netflix wcale nie zamierza stosować takich praktyk.

Czy była to indywidualna inicjatywa jednego z pracowników? To oznaczałoby zapewne złamanie regulaminu, ponieważ wykorzystałby on do własnych celów dane uzyskane z bazy Netflixa – nie uważam, by ktokolwiek by się zdecydował na taki krok, choć byłoby to działanie w szczytnym celu.

The post Piękna historia, ale nie wierzcie w te brednie – Netflix nikogo nie zapyta jak się czuje appeared first on AntyWeb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *